Tłumacz języka chińskiego i angielskiego, Chinese language translator and interpreter, Polish language translator and interpreter

przekłady literatury
z chińskiego :: z angielskiego :: z esperanta :: publikacje :: chińskiego:: angielskiego&esperanto :: Polish poetry :: kontakt

printer.gif, 0 kB Wersja do druku

紅樓夢詩詞
精選 曹雪芹

世人都曉神仙好,
只有功名忘不了!
古今將相在何方?
荒塚一堆草沒了!
世人都曉神仙好,
只有金銀忘不了!
終朝只恨聚無多,
及到多時眼閉了!
世人都曉神仙好,
只有姣妻忘不了!
君生日日說恩情,
君死又隨人去了!
世人都曉神仙好,
只有兒孫忘不了!
痴心父母古來多,
孝順兒孫誰見了?

無故尋愁覓恨,
有時似傻如狂。
縱然生得好皮囊,
腹內 原來草莽。
潦倒不通世務,
愚頑怕讀文章。
行為偏僻性乖張,
那管世人誹謗!
富貴不知樂業,
貧窮難耐凄涼。
可怜辜負好韶光,
於國於家無望。
天下無能第 一,
古今不肖無雙。
寄言紈褲與膏粱:
莫效此兒形狀。

方离柳塢,
乍出花房。
但行處,
鳥惊庭樹,
將到時,
影度回廊。
仙袂乍飄兮,
聞麝蘭之馥郁,
荷衣欲動兮,
听環佩之鏗鏘。
靨笑春桃兮,
云堆翠髻,
唇綻櫻顆兮,
榴 齒含香。
纖腰之楚楚兮,
回風舞雪,
珠翠之輝輝兮,
滿 額鵝黃。
出沒花間兮,
宜嗔宜喜,
徘徊池上兮,
若飛若揚。
蛾眉顰笑兮,
將言而未語,
蓮步乍移兮,
待止而欲行。
羡彼 之良質兮,
冰清玉潤,
羡彼之華服兮,
閃灼文章。
愛彼之貌 容兮,
香培玉琢,
美彼之態度兮,
鳳翥龍翔。
其素若何,
春梅綻雪。
其洁若何,
秋菊被霜。
其靜若何,
松生空谷。
其艷若何,
霞映澄塘。
其文若何,
龍游曲沼。
其神若何,
月射寒江。
應慚西子,
實愧王嬙。
奇矣哉,
生于孰地,
來自 何方,
信矣乎,
瑤池不二,
紫府無雙。
果何人哉?
如斯之美也!

Powrót do spisu

printer.gif, 0 kB Wersja do druku

Wiersze z powieści Sen o czerwonym pawilonie
wybór Cao Xueqin

Nieśmiertelnym dobrze być, każdy o tym wie,
Lecz posad i tytułów któż wyrzeknie się?
Ministrowie, generały – gdzież ci dzisiaj są?
Gdzieś tam w dzikich trawach pogrzebani śpią.
Nieśmiertelnym dobrze być, każdy o tym wie,
Lecz złota i pieniędzy któż wyrzeknie się?
Od rana do wieczora tylko brać, brać, brać;
A kiedy już uzbiera, przyjdzie pora spać.
Nieśmiertelnym dobrze być, każdy o tym wie,
Lecz urodziwej żony któż wyrzeknie się?
Choć czułe słówka co dzień mówią sobie wciąż
Już śmierci czeka druga żona albo mąż.
Nieśmiertelnym dobrze być, każdy o tym wie,
Lecz synów oraz wnuków któż wyrzeknie się?
Rodziców, co kochają do szaleństwa – w brud,
Lecz kochający syn lub wnuk – to chyba cud.

Żalów i smutków szuka bez przyczyny,
Czasem dostaje w głupocie swej szału,
Choć na pięknego był wyrósł młodzieńca,
Rzeczy najprostsze przyswaja pomału.
Uparty, książkę niechętnie otwiera
Nie ma wszak ważnych spraw dla lekkoducha.
Taki odmieniec i dziwak nielada,
Żadnej nagany nigdy nie posłucha.
Bogatym będąc nie wie co to praca,
Cóż on by począł straciwszy dobytek.
Młodość daremnie przehulał; dla bliskich
I kraju żaden ci niego pożytek.
W nieudolności najpierwszy na świecie,
Nie ma drugiego, co by dał mu rady;
Zacni młodzieńcy i rodów dziedzice
Obyście nigdy nie szli w jego ślady.

Z wierzb zagajnika ledwo się wyłoni
A już kwiecistą opuszcza altanę
Gdzie po pachnącej przesunie się błoni
Dziwią się ptaki na drzewach schowane.
Chwila nie minie,
Jej cień już krętym korytarzem płynie.
Szat jej rękawy, bujne, zamaszyste,
Piżmu i kwiatów przepełnione wonią,
Falbany sukni, szeleszczą jak stąpa
Kolie z nefrytu do wtóru im dzwonią.
Dołki policzków jak świeże brzoskwinie,
A krucze włosy jak obłoków kłęby,
Czerwone usta jak słodkie czereśnie,
Lśniące, pachnące jak śnieg białe zęby.
Jej delikatna i powabna talia,
Jak płatki kwiatów na wietrze tańczące,
Perły i nefryt szczerym biją blaskiem,
Złoty makijaż błyszczy się jak słońce.
Między kwiatami zjawia się i znika
Gniewa się, cieszy; ach widok uroczy.
Patrz jak nad taflą małego jeziora
Szybuje nisko, to w locie podskoczy.
Marszczy brwi kręte to znów się uśmiecha,
Chce coś powiedzieć nie mówi nic wcale.
Jej stopy, płatki lotosu roznosząc,
Przystają chwilkę i wędrują dalej.
Takiej urody tylko pozazdrościć:
Jak nefryt lśniące jej bielutkie lica.
Jakież jej ciało okrywają szaty:
Jak bukiet kwiatów gorąca spódnica.
Gładka jej cera jak nektar pachnąca
Niczym w nefrytach rzeźbiona lub złocie.
A ruch jej bioder, gdy stąpa po ziemi,
Jakby feniksy albo smoki w locie.
Biała jej skóra niczym śliwy kwiecie,
Co się spod śniegu pokazuje wiosną.
Czysta i lśniąca niczym chryzantemy
Co rannym szronem otulone rosną.
Cicha jak sosna samotna w dolinie,
Myśl jej szlachetna a dusza jak księżyc,
Który po falach chłodnej rzeki płynie.
Piękna jak obłok nad stawem o zmierzchu,
Większej urody ludzkość nie pamięta.
W cesarskich nawet próżno szukać salach.
Ach, gdzie się rodzą tak śliczne dziewczęta?
Drugiej jak ona nie ma nawet w raju
Piękna nad miarę, z jakiegoż jest kraju?

Fragment prozy z powieści Sen w czerwonym pawilonie.

Przekład: Jarek Zawadzki

Powrót do spisu

Strona powitalnaMapa witrynyPolish Poetry in EnglishEnglishEsperantoChinese 波兰中文E-mailKuchnia chińska

Designed by Jarek Zawadzki jz[æt]tlumacz-chinskiego.pl Tłumaczenia języka chińskiego