![]() | |
|
z chińskiego :: z angielskiego :: z esperanta :: publikacje :: | |
|
Z lasu i z miasta
|
Z lasu i z miasta to kilka moich wierszy, w większości po polsku plus kilka po angielsku Tutaj ściągniesz e-book: Z lasu i z miasta PDF ok. 640 kB Kilka przykładów można znaleźć poniżej: HONGKONG Ze stron dalekich barbarzyńców flota Burzy odwieczny pod niebem porządek. Kupują wyspę, zajmują przylądek. Syn Niebios klęka przed uczniami Watta. Jeden chce opium, drugi łaknie złota, Trzeci motykę zostawia wśród grządek, By przodkom święty odprawić obrządek, Nim misjonarzom otworzy swe wrota. Sto lat minęło, strzeliły wieżowce, Wartkim strumieniem napłynął kapitał I w metropolię zamienił manowce. Może staruszka warto bym zapytał, Co z Księgi Przemian na chodniku wróży, Czy wiatr spokojny czy też czekać burzy. POBUDKA! Czerwonych szabel jeszcze jazgot słyszę I rżenie koni idących do nieba. Huk grubych armat, potem tylko ciszę, Której pamiętać już więcej nie trzeba. Niechaj przepadną gdzieś w czasu zawiei I więcej prawd nam szlachetnych nie bredzą Krwią wykarmione polany nadziei; Sędziwe lasy, które wszystko wiedzą. Nieśmiałe dłonie w kieszeniach ukryte, Waleczny język niestrudzony w dziele, Prowadzą mędrców jednobarwną świtę Tam, gdzie się przeszłość smutnym kręgiem ściele. Umysł nasz wolny, lecz myśli spętane Bujdą i wróżbą spod czarnej gontyny. Myślę by oddać komu tę polanę, Ten las szumiący, te narodów kpiny.
Nie wszystko jest poezja Nawet ja sam nie jestem poezja A to co robię (jeśli kiedykolwiek było Poezja) To (nie ma co tu kryć) Z dnia na dzień przestaje być
LINGUAM LATINAM AMO Po życie sięgać nowe Adam Asnyk Gal Anonim, Gal Anonim - Powiedz: co zostało po nim? - Wielkie księgi, które czyta Średniowieczny eremita.
Bo język ludzki, język wszelki, Choćby nie wiem jak był wielki, Kiedyś umrze, świetność zginie: Cóż zostało po łacinie? Czym więc nasze jest pisanie I co po nim pozostanie, Gdy narody już zapomną Naszej mowy treść ogromną? Język jak żywe stworzenia: W nim się ciągle wszystko zmienia; Ma swój własny każda era – Bo co żyje, to umiera. MOLOCH Błagasz o litość – tu nie ma litości, Tutaj jest praca, cierpienie i praca. Wyście skazani, boście ludzie prości, Do możnych wasze wszak należą kości, Im się wasz cały tylko trud opłaca. Kto was był skazał, dziś nikt nie pamięta, I dziś żadnego to nie ma znaczenia, Nie dla was pachną akacja i mięta, Dla was cierpienie i dola przeklęta, Która wam w kamień chleb powszedni zmienia. O, chwalcie sobie każdy dzień spoczynku, Módlcie się, aby gościł jak najczęściej, Nie ma lepszego bowiem upominku Dla niewolników kupionych na rynku... Noc i dzień taki – to jedyne szczęście. Nikt wam kajdanów nigdy nie rozkuje, Wy już na zawsze skazani jesteście, Wyście złodzieje są, chamy i zbóje, Pana jest życie, więc oddajcie mu je, Wszak on was kupił i osiedlił w mieście.
Pracujcie, myśli porzućcie o buncie, Niechaj w umyśle chęć zemsty nie gości, A wy anioły plugawe, przyfruńcie By dopilnować spraw na swoim gruncie! Błagasz o litość – tu nie ma litości. |
Strona powitalna
—
Mapa witryny
—
Polish Poetry in English
—
English
—
Esperanto
—
Chinese
—
E-mail
—
Kuchnia chińska
Designed by Jarek Zawadzki jz[æt]tlumacz-chinskiego.pl Biuro tłumaczeń języka chińskiego