Próbki przekładów

My Testament by Juliusz Słowacki

I lived with you, I grieved, and many a tear I shed.
In truth, I never did a noble soul defy.
Now it is time for me to go and join the dead.
Seems like it’s joy I leave on earth – so sad am I.

To my inheritance on earth I leave no heir,
Nor to this lute of mine nor even to my name;
My name has but dashed through, much like a lightening glare,
For aye it shall remain an empty sound and tame.

But you that knew me well, in your reports convey
That all my younger years were for my country spent:
While battle raged, at mast I stood, be as it may,
And with the ship I drowned when vanquished down she went.

But he – that may reflect upon the detriment
Of my poor fatherland – will say, if well-intended,
That my mind’s mantle was no drab for beggars meant,
But with the splendor of my ancient fathers splendid.

Oh that my friends at night together gathered be,
And this sad heart of mine in leaves of aloe burn!
And give it then to her who’s given it to me.
Thus mothers are repaid: with ashes in the urn.

Oh that my friends around a goblet sit once more,
And drink unto my funeral and their poor lot.
Be I a ghost, I will appear and join them or –
If God may spare me pain and torture – I shall not.

But I beseech you – there is hope while there is breath.
Do lead the nation with a wisdom’s torch held high,
And one by one, if needed be, go straight to death,
As God-hurled stones that densely over ramparts fly.

And as for me, I leave behind a group of friends,
Who for my haughty heart much love did have and room.
I did God’s hardest service, now the duty ends,
And I agree to have an unlamented tomb.

Who else would like to try, without the world’s applause,
Unto the world displaying but indiffërence,
To be a helmsman in a boat of ghosts – as I was –
And then as lightly as a ghost to vanish hence?

But after me remains, howe’er, the fateful force
That, of no use in life, adorned my forehead tall;
But it will press you when I die, without remorse,
So that, bread-eaters, you become sheer angels all.

This poem has been included in my small anthology of Polish poems: Selected Masterpieces of Polish Poetry.

Testament mój Juliusz Słowacki

Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami,
Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny,
Dziś was rzucam i dalej idę w cień – z duchami –
A jak gdyby tu szczęście było – idę smętny.

Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica
Ani dla mojej lutni, ani dla imienia; –
Imię moje tak przeszło jako błyskawica
I będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia.

Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie,
Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode;
A póki okręt walczył – siedziałem na maszcie,
A gdy tonął – z okrętem poszedłem pod wodę...

Ale kiedyś – o smętnych losach zadumany
Mojej biednej ojczyzny – przyzna, kto szlachetny,
Że płaszcz na moim duchu był nie wyżebrany,
Lecz świetnościami dawnych moich przodków świetny.

Niech przyjaciele moi w nocy się zgromadzą
I biedne serce moje spalą w aloesie,
I tej, która mi dała to serce, oddadzą –
Tak się matkom wypłaca świat, gdy proch odniesie...

Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
I zapiją mój pogrzeb – oraz własną biédę:
Jeżeli będę duchem, to się im pokażę,
Jeśli Bóg uwolni od męki – nie przyjdę...

Lecz zaklinam – niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...

Co do mnie – ja zostawiam maleńką tu drużbę
Tych, co mogli pokochać serce moje dumne;
Znać, że srogą spełniłem, twardą bożą służbę
I zgodziłem się tu mieć – niepłakaną trumnę.

Kto drugi tak bez świata oklasków się zgodzi
Iść... taką obojętność, jak ja, mieć dla świata?
Być sternikiem duchami napełnionéj łodzi,
I tak cicho odlecieć, jak duch, gdy odlata?

Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
Co mi żywemu na nic... tylko czoło zdobi;
Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
Aż was, zjadacze chleba – w aniołów przerobi.