我的翻译之一

Prolog do opowieści Młynarza (Opowieści Kanterberyjskie)
Geoffrey Chaucer

Gdy Rycerz skończył, nie było nikogo,
Pośród pielgrzymów jadących tą drogą,
Kto by nie mówił, że historia owa
Zacna i warto, by szlachetna głowa
Trzymała nad nią w swej pamięci pieczę.
Zaśmiał się wtedy Gospodarz i rzecze:
„Dobrze nam idzie; rozwiązał się worek.
Kogo następny będzie pogaworek?
Bo daję słowo, dobrze się zaczęło.
Może pan Mnich nam przedstawi swe dzieło,
Co by rycerza klechdzie dało radę?”

Młynarz, co lica miał od wódki blade
I z trudem w siodle na swym koniu siedział,
Jak się wśród ludzi zachować nie wiedział,
Nie schylił nawet w ogóle kołpaka,
Tylko, jak Piłat, wrzasnął ci hulaka:
„Na Chryste pana świętą krew i kości!
Znam ci opowieść wielkiej nadobności;
Nie gorszą od tych, co znają rycerze”.

Widząc, że Młynarz się uchlał jak zwierze,
Tak rzekł Gospodarz: „Poczekaj, Robinie,
Mój bracie drogi, kolej cię nie minie.
Wpierw godniejszego posłuchaj od siebie”.
„O, nie!” rzekł Młynarz. „Jak jest Bóg na niebie!
Albo opowieść tu powiedzieć mogę,
Albo sam sobie w swoją idę drogę”.
Wtedy Gospodarz na to tak odpowie:
„A mów, co siedzi w tej diabelskiej głowie.
Zmysłyś postradał już głupcze i ducha”.

„A więc”, rzekł Młynarz, „niech no każdy słucha,
Ale się przyznam wam pierwej bez bicia,
Żech miał ostatnio sporo do wypicia;
No to i piłżech. Słyszę to w swym głosie,
Żech jest ja tera pijany jak prosie.
Dlatego, jeśli co od rzeczy powiem,
Nie moja wina, a piwa – dobre bowiem
W starym Southwerku wyrabiają piwo.
No to historię wam tera co żywo
Podam o cieśli i o jego żonie,
I jak się kleryk był dobierał do niej”.

Na to Zarządca: „Zamknij japę chłopie,
Oszczędź obleśnych nam scen piwożłopie.
To grzech; o wielkiej też świadczy głupocie,
By dobre imię komuś taplać w błocie,
Podle szkalować, a na domiar złego
Niesławą okryć jeszcze żonę jego.
Inną historię opowiedz gawiedzi”.

Młynarz udzielił takiej odpowiedzi:
„Bracie Oswaldzie, jak kto nie ma żony,
To i nie będzie też nigdy zdradzony.
Nie żebych mówił, że cię to spotkało;
Dobrych żon przeca nie jest wcale mało:
Na tysiąc dobrych, jedna zła się trafi.
Kto nie oszalał, pojąć to potrafi.
Co w mej historii ci się nie podoba?
Przeca żonaci tośmy tu są oba.
Ale na wszystkie w moim pługu woły
Nie byłby dla mnie wtedy dzień wesoły,
Gdybych to wiedział, że mnie żona miła
O parę rogów jeszcze przyprawiła.
Dlatego wierzę, żech jest niezdradzony.
Różnych tajemnic, Boga to czy żony,
Niech lepiej może nie znają mężowie.
A jak się boskich kto tajemnic dowie,
To niech mu one wystarczą i kwita.
O pozostałe niech lepiej nie pyta”.

Młynarz nie umiał, jak widzicie sami,
Języka swego trzymać za zębami
I opowiedział swą klechdę prostaczą.
Niech Czytelnicy mi jednak wybaczą,
Że tu Młynarza im powtórzę słowa.
I proszę tylko, by co zacna głowa
Nie pomyślała, że mówię w złej wierze.
Jak mi Bóg miły, ja muszę wam szczerze
Powtórzyć tylko opowieść Młynarza,
Czy kogoś bawi ona czy obraża.
Bo fałszem będzie inne zachowanie.
Jeśli ktoś jednak słuchać nie jest w stanie,
Niechaj przerzuci mojej książki karty,
A opowieści znajdzie świat otwarty,
W którym szlachetność i molarność gości,
I w którym nie brak cnoty i świętości.
Kto źle wybierze, niech mnie nie obwinia.
Wiedźcie, że Młynarz prostak jest i świnia.
Zarządca z resztą, podobnie jak inni,
Też sprośnie gadał – obaj równie winni.
Zważcie więc na to, i z takiej przyczyny
Nie przypisujcie żadnej mi dziś winy.

Miller's Prologue (Canterbury Tales)
by Geoffrey Chaucer

When that the Knight had thus his tale told,
In all our company was nor young nor old
Who did not claim it as a noble story
And worthy to be stored in memory,
Especially the well-born, every one.
Our Host laughed, and swore: ‘We go on,
All goes aright; we’ve unbound the bale!
Let’s see now who shall tell another tale,
For truly the game is well begun.
Now you tell, Sir Monk, if you can,
Something to repay the Knight’s tale.’

The Miller, that for drunkenness was pale,
So that with effort on his horse he sat,
He would neither doff his hood or hat,
Nor wait for any man, in courtesy,
But in Pilate’s voice began, noisily
To swear: ‘By arms, and by blood and bones,
I know a noble tale I’ll tell at once,
With which I shall requite the Knight’s tale!’

Our Host saw that he was drunk with ale,
And said; ‘Wait now, Robin, dear brother;
Some fitter man shall tell us first another.
Wait now, and let us work it all seemly.’
‘By God’s soul,’ quoth the Miller, ‘not for me!
For I will speak or else go on my way.’
Our Host answered: ‘Tell on, as you may!
You are a fool; your wits are overcome.’

‘Now hearken,’ quoth the Miller, ‘all and some!
But first I’ll make a protestation
That I am drunk – I know it by my tongue.
And therefore, if that I misspeak or say,
Blame then the ale of Southwark, I pray.
For I will tell a legend from the life,
Both of a carpenter and of his wife,
How that at her a clerk set his cap.’

The Reeve answered, saying: ‘Hold your trap!
Have done with lewd drunken harlotry!
It is a sin and also greater folly
To slander any man, or him defame,
And give wives too an evil name.
There is plenty else at which to aim.’

The drunken Miller spoke up again,
And replied: ‘My dear brother Oswald,
He who has no wife, he is no cuckold;
But I say not that therefore you are one.
There be good wives and many a one,
And ever a thousand good for every bad;
You know it yourself unless you’re mad.
Why are you angry with my tale now?
I have a wife, indeed, as well as thou,
Yet not for the oxen in my plough,
Would I take it upon me for an hour
To believe it of myself that I was one.
I will believe indeed that I am none.
A husband should not be too inquisitive
Of God’s affairs, or how his wife live.
If he shares God’s abundance entire,
Of the rest he need not then enquire.’

What more can I say, the Miller there
His words for no man would forbear,
But told his churl’s tale in his own manner.
And I regret I must repeat it here;
And therefore every gentle soul I pray
Deem it not, for God’s sake, that I say
Ought by evil intent, but must rehearse
All their tales, for better or for worse,
Or else be somewhat false to the matter.
Therefore whoever thinks it idle chatter
Turn to another page, and choose a tale,
For you shall find enough, never fail,
Great and small, stories of genteelness,
And morality as well, and holiness.
Blame not me, if you choose amiss.
The Miller is a churl; you all know this.
So was the Reeve also, and others too,
And harlotry they told of, both the two.
Take thought, and hold me free of blame –
Man should not treat in earnest what’s a game.